oscetc

Oglądam, słucham i czytam

Month: April, 2013

Przeczytało mi się w 2013 roku, część pierwsza

Dużo czytam. Od zawsze. Wszędzie. Przy każdej okazji. Czytam, kiedy się gdzieś przemieszczam. Czytam, kiedy jem (ale tylko własne książki, na pożyczone dmucham, żeby im nawet rogu nie zagiąć, bez obaw). Czytam przed zaśnięciem. Czytam, kiedy słucham Doktora i muzyki. Czytam, kiedy oglądam film czy program – ba, denerwuję się, kiedy nie mogę wtedy czytać, czegoś mi brakuje. Nie czytam tylko, kiedy się budzę i okazuje się, że za piętnaście minut muszę wyjść z domu, bo nieco zaspałam. Czytam namiętnie od dziecka. Od pierwszych książek „Poczytaj mi mamo”, kiedy rodzice, studenci i ludzie pracujący, na moje: „poczytajcie mi”, odpowiadali: „poczytaj sobie”. I tak nauczyłam się czytać, mając lat bodajże cztery. Potem było tylko łatwiej, a ja utknęłam w książkach na stałe i chyba się już nie oderwę. Podzieliłam przeczytane książki na kilka zestawów, w kolejności chronologicznej czytania w tym roku, żeby nikt nie umarł z nudów nad moją listą. Read the rest of this entry »

Advertisements

Jeżeli kiedyś znudzi Cię podróżowanie z Doktorem, odpuść sobie. Ale dopiero wtedy.

Spoilers dear – jeżeli ktoś, w przeciwieństwie do mnie, lubi niespodzianki, może spokojnie opuścić tekst, zapewne zaroi się od spoilerów.

To nie jest recenzja – to raczej garść luźnych myśli na temat słuchowisk Doktorowych – dokładniej Pierwszy Doktor, słuchowiska Quinnis, Hunters of Earth, The Fragile Yellow Arc of Fragrance, Farewell Great Macedon, The Masters of Luxor, Here There Be Monsters, The Transit of Venus, The Wanderer, The Flames of Cadiz, The Library of Alexandria, The Rocket Men, The Time Museum. Jeżeli oczekujesz recenzji, możesz spokojnie opuścić ten wpis.

 Z uwag technicznych: Słucham w kolejności chronologii wewnętrznej (podobno). Read the rest of this entry »

Stay immature forever.

Jako dziecko lubiłam oglądać bajki. Nic nadzwyczajnego, dzieci zazwyczaj lubią. Podobno z tego się wyrasta, podobno w późniejszym wieku stają się nudne, podobno. Nigdy nie lubiłam słowa ‘podobno’. Postarzałam się przez te, powiedzmy, kilkadziesiąt lat dość znacząco i czekałam na wyrośnięcie. I co? Nie wyrosłam. Read the rest of this entry »