oscetc

Oglądam, słucham i czytam

Month: November, 2013

Garść uwag o Bridget Jones

Tekst zawiera spoiler dotyczący części trzeciej, ale starałam się go oznaczyć tak, żeby nikt przypadkiem nie przeczytał.

Za każdym razem, kiedy stykam się z Bridget Jones wydaje mi się, że jestem na to za młoda. O dziwo, gdyż z reguły zawsze wydaje mi się, że jestem na coś za stara. Już pisałam o kwestii dojrzewania do pewnych rzeczy. Z Bridget Jones jest inaczej. Nie jest to literatura wysokich lotów, filmy zresztą też nie grzeszą głębią. Nie musiałam do nich dorastać, żeby coś zrozumieć, po prostu wpadałam w świat – plusk i już tam byłam po pierwszej stronie książki. Nie zmienia to jednak faktu, że za każdym razem czułam, że jestem na ten świat za młoda.

Pierwsza część – Bridget Jones’s Diary – ukazała się w 1996 roku. Byłam wtedy ledwie nastoletnia, mocno nieletnia można rzec. Jako że od dawna czytałam książki nie do końca dla młodzieży, sięgnęłam po pierwszą słynną książkę Helen Fielding jakoś bez zastanowienia. Dużo mówią, różnie mówią, to znaczy, że trzeba przeczytać. Read the rest of this entry »

Advertisements

Liebster Award, czyli podwójny ciężar odpowiedzialności

OMG, dzisiaj na niekiedy zacnym portalu społecznościowym dostałam dwa zaproszenia do Liebster Award. Zasady ogólne są proste – ktoś cię nominuje i od razu Twoja samoocena blogowa rośnie – ktoś Cię jednak czyta! Potem odpowiadasz na miły zestaw pytań, a potem jest tylko gorzej, bo musisz wskazać kolejne osoby, które odpowiedzą na wskazany przez Ciebie zestaw pytań.

Mnie nominowano dwa razy. Czuję się zatem zacna podwójnie – czytają mnie dwie osoby! Read the rest of this entry »

Człowiek-zagadka.

Julian Assange – urodzony w 1971 roku Australijczyk. Podobno trudne dzieciństwo – sekta, nieustanne podróże, by nie rzec ucieczki. Początkowo przede wszystkim haker, potem? Wizjoner, szaleniec, programista, twórca WikiLeaks? Kim jest Assange? Tego nie wie nikt.

Była sobie książka – WikiLeaks od środka. Jej autorem jest Daniel Domscheit-Berg, swego czasu drugi po bogu w WikiLeaks. Zapatrzony w Assange’a, wykonujący polecenia, akceptujący wszelkie dziwactwa białowłosego Australijczyka. I nagle: bęc. Zakwestionowanie jednego polecenia powoduje konflikt i Domscheit-Berg zostaje zawieszony – odcięty od centrum dowodzenia, zmuszony jest czytać to, co pisze o nim Assange i w co wierzą zastępy ludzi na forum. W książce pada wiele słów pełnych rozgoryczenia, ale można z niej jasno wyczytać, że Daniel nadal ceni Assange i nadal go podziwia. Obraz, jaki serwuje autor, pokazuje jasno, że twórca WikiLeaks jest niezwykle inteligentny, błyskotliwy, ma niesamowitą charyzmę, a przy tym ogromną paranoję, wierzy, że wszyscy na niego polują; boi się własnego cienia, ale jest oddany sprawie. Problemem pozostaje otwarta w książce kwestia pieniędzy, czyli co dzieje się z kasą, którą ludzie wpłacają na WikiLeaks i dlaczego z datków nie płaci się wynagrodzeń ludziom, nie finansuje serwerów. Wielu go nie słucha, ale kilka osób ufa jego słowom i porzuca Assange’a. Read the rest of this entry »