Żar z rozgrzanego jej brzucha bucha

by oscetc

Podróże kształcą. No i co z tego, że truizm? Zgadza się? Zgadza. Dosyć dużo podróżuję. Niestety rzadko są to wojaże urlopowe. Nie ma to większego znaczenia, bowiem nawet z podróży komunikacją miejską można wyciągnąć nauki rozliczne. Najciekawiej jest jednak w pociągach. Pociągami podróżuję namiętnie od lat tylu, że lepiej ich nie liczyć. Zdarzało mi się przejeżdżać tysiąc kilometrów co drugi weekend przez półtora roku. Przygód miałam co niemiara – zepsute lokomotywy, dzikie burze, które zrywały trakcje, a przede wszystkim współtowarzysze podróży. Przydarzyły mi się już (między innymi):

– rozmowa państwa w wieku mocno emerytalnym, którzy wyrażali żal, że nigdy w życiu nie palili marihuany, a było to jeszcze w czasach, kiedy można było palić w pociągach i tak czekałam, aż ktoś ich poczęstuje!

– państwo w wieku różnym, status: kombatanci, dyskutujący z dużym zapałem o lewatywie i pomidorach koktajlowych sadzonych na balkonie,

– pani, która prowadziła żywą dyskusję o endometriozie, narastaniu guzów w organach, usuwaniu narządów rodnych, miejscach na operację – smutna konkluzja była taka, że tak pani, jak i tajemnicza pani Zosia po drugiej stronie słuchawki pracowały w szpitalu i leczyły się prywatnie,

– hit sprzed kilku dni – pani, która wracała do domu i dzwoniła do partnera od – podobno – czterdziestu lat, pytając go teatralnym szeptem, czy miał boleści przy kupie, a po rozmowie oznajmiła koleżance, że pan problemów nie miał.

Kolej daje pole do licznych refleksji na temat społeczeństwa. Człowiek przestaje się wielu rzeczom dziwić. W podróżowanie pociągami trzeba uwierzyć, przetrwać mniej lub bardziej liczne problemy i obserwować. A któż nadaje się lepiej na obserwatora społeczeństwa i jego pragnień niż Moist von Lipwig?

Jestem wielką fanką Pratchetta. Nie od zawsze, zdecydowanie. Próbowałam na studiach i jakoś niekoniecznie. Kilka lat temu przyjaciółka pożyczyła mi Piekło pocztowe. Wtedy stał się cud – zaskoczyło i zaczęłam czytać Pratchetta nałogowo. Od razu się jednak przyznam, że wolę polskie tłumaczenia od oryginałów. Rzekłam. Tak, wiem, jestem dziwna, nauczyłam się z tym żyć. Jedną z moich ukochanych postaci jest Moist. Po Świecie finansjery niemal pewne było, że kolejna część przygód von Lipwiga będzie dotyczyła starcia z urzędami skarbowymi Ankh Morpork. Miałam wielką nadzieję, że Moist na własnej skórze sprawdzi, czy naprawdę “pewne są tylko śmierć i podatki”. I miałam dziwne przeczucie, że uzna, iż śmierć wcale nie jest najgorszą opcją… A tu nici z rozważań o akcyzie i podatku dochodowym. Człowiek, który nie uwierzył w śmierć, ale uwierzył w anioły, został zmuszony do założenia kolei żelaznej.

Odebrałam Parę w ruch ze sklepu w dniu premiery. Nie mogłam się doczekać – chciałam mieć książkę w ręku, czytać, zaginać rogi, zaznaczając w ten sposób co fajniejsze cytaty, czytać, robić przerwę na kawę, czytać dalej, wracać o kilka stron, czytać, zagłębiać się w przypisy i czytać. I cóż. Wszystko grało – i czytałam, i zaginałam rogi, i piłam kawę, ale jakoś mnie to wszystko razem nie porwało. Nie mam zarzutów do tłumaczenia, bo nie sposób je mieć, mam natomiast zarzuty do fabuły. Niby wszystko się trzymało kupy, ale czegoś mi brakowało, chwilami się męczyłam – a to już z mojej strony duży zarzut do autora. Żebym ja się nudziła niekiedy, czytając książkę? Niemożliwe. Prawie.

Para w ruch to najmniej lubiana przeze mnie książka o Moiście. Nie znaczy to, że mi się nie podobało. Cytaty są oczywiście świetne, zaginałam rogi aż miło. Poniżej będzie lista ukochanych – można pominąć, jeśli kogoś nudzi.

“Ludzie zbiegają się, żeby zobaczyć jadący pociąg. Dlaczego? Bo on zmierza ku przyszłości albo nadjeżdża z przeszłości” – cudna definicja kolei w ogólności i chyba samej podróży.

Życie bez zagrożeń nie jest warte przeżywania… Może następne będzie jeszcze lepsze” – to mogłoby być moje motto na życie – nadzieja umiera ostatnia.

Moist zachował obojętną, nieruchomą twarz, dopóki wszystkie protesty nie zostały wyprotestowane” – wszyscy powinni ćwiczyć tę jakże trudną sztukę negocjacji.

To jakby patrzeć, że obok jedzie przeszłość. Więc powinniśmy być tymi, którzy pilnują drzwi” – jest to jakiś sposób na życie, na pewno dosyć bezpieczny.

Pociągi mogą być użyteczne, gdyby ktoś chciał się dokądś dostać, a co ważniejsze, skądś szybko się wydostać” – to oczywiście Rincewind, czyli sposób na unikanie wszelkiego nieszczęścia.

Co moje, to moje, a co moje, to lepiej nie ruszaj” – a to zupełnie nie mój sposób na życie, powiedział człowiek, który chętnie pożycza i rozdaje dobra własne.

Może spróbujemy, przecież nikomu to nie zrobi krzywdy, zawsze możemy schować się pod stołem” – z serii: słynne ostatnie słowa.

Koniec spamu cytatami, ale fajne są, co? Fajna jest też galeria postaci – rzadko się zdarza, aby w jednej książki zjawiało się aż tyle postaci ze Świata Dysku – rozczulałam się na widok (czy w książce jest widok?) kolejnych lubianych bohaterów jak na widok szczeniaka, który koniecznie chce się przytulić. Kiedy tak siedzę, czytając kolejną Chmielewską (bo wiecie, po doświadczeniach z wyścigów na Służewcu, musiałam, to chyba jasne, przeczytać Wyścigi i Florencję, córkę Diabła, a potem już poszło z górki i aktualnie chichoczę nad Bocznymi drogami), i myślę o najnowszej książce Pratchetta, to mnie zdecydowanie kusi, żeby przeczytać Piekło pocztowe (bo to ukochana książka moja z półki zapełnionej Pratchettem), potem Świat finansjery, a następnie Parę w ruch. Na pewno nie jest to najlepsza książka cyklu, ale świetnie go uzupełnia i – co napawa mnie lekką zgrozą – stanowi ładne domknięcie. Wiem, że Pratchett dużo książek już nie napisze, ale gdzieś mi tam cicho piszczy nadzieja, że jednak Moist dowie się, czy podatki pewniejsze od śmierci, a może i Śmierć przytłoczą podatki? Wyobrażacie sobie? Podatek od każdego nieboszczyka. Praca to praca, a praca generuje podatki. Obstawiam, że Świat Dysku jest na tyle otwarty na eksperymenty, że i Śmierci nie odpuści procentu na rzecz jakkolwiek rozumianego Skarbu Państwa. Odgłowne mogłoby się to zwać albo Kosowe. Na razie pozostaje mi chyba jednak tylko udanie się w kolejną podróż koleją z Parą w ruch – podróże kształcą, a podróżowanie z Moistem kształci co najmniej podwójnie.

Advertisements