Się czyta? Czyta się!

Dawno nie miałam weny do pisania. Chyba po prostu za dużo się dzieje na co dzień, żebym miała chęć do pisania. Dzieje się z rzeczy codziennych, więc, delikatnie rzecz ujmując, nudnych. Oglądam, oczywiście, całą masę bardziej lub mniej głupich rzeczy, ale jakoś mi przemykają. Breaking Bad leży i czeka, ale do tego muszę mieć zdecydowanie więcej zapału i siły, przy czym leży kusząco, bo na widoku i niemal do mnie mówi: nooo, obejrzyj mnie wreszcie, rusz się. Ruszę się, ale za trochę. Ostatnio jednak przede wszystkim czytam. Czytam absolutnie różnie – bez żadnego klucza i bez logiki, czytam to, na co mam aktualnie ochotę. Od razu przyznaję, że ten wpis powstaje, między innymi, po to, żebym mogła wrzucić cytaty (będą kursywą, żebyście mogli omijać). Postaram się też pisać w miarę zwięźle, bo to nie rozbudowane recenzje, tylko raczej wpis z serii: nie zapomnij, co przeczytałaś. Read the rest of this entry »