Wakacje na Enterprise – letnie wyzwanie startrekowe

by oscetc

Jestem jednostką skomplikowaną. Nie znoszę agroturystyki, odpoczywam w mieście, a z wypoczynku na łonie natury wracam, mówiąc delikatnie, poirytowana. Natomiast najchętniej oglądanym przeze mnie programem jest ten o szukaniu domów na brytyjskiej wsi. Cóż, bywa i tak. Nie znoszę tłumów, już kiedyś wspominałam o tym, że jeśli kiedyś w sklepie traficie na jednostkę mamroczącą pod nosem, warczącą i wyraźnie nie w sosie, to mogę być ja. Jestem jednak towarzyska. Z dużą przyjemnością biorę udział w wyzwaniach blogowych. Niedawno pojawiło się to zapoczątkowane przez Ys jednym niewinnym zdaniem na fejsiku. Jak mogłam się oprzeć?

Zasady są proste – przeczytanie je sobie sami.

Dzisiejsze pytanie to zaledwie rozbiegówka, ale nie mogłam się oprzeć przed rozpoczęciem tutaj. Uwaga, lecimy!

“Weź jedną ze stałych postaci z serialu ST, który aktualnie oglądasz i powiedz kogo i czemu obsadziłabyś w tej roli, gdyby kręcić ten serial dzisiaj”.

Aktualnie oglądam TOS, po raz kolejny, odcinek po odcinku. Aktualnie szaleję z drugim sezonem i trochę stopuję sama siebie, bo przecież zaraz mi się skończy. I będzie smuteczek. Jedną z moich ulubionych postaci nie jest, o dziwo, Spock, ale Leonard McCoy. Poczucie humoru, poczucie obowiązku, poczucie absurdu w jednej osobie dają mieszankę piorunującą – musiałam go pokochać. Współcześnie w tej roli obsadziłabym Ruperta Gravesa. No spójrzcie na twarz. Poczucie humoru – check. Poczucie obowiązku – check. Poczucie absurdu – check, Wystarczy popatrzeć na jego rolę w Sherlocku. Idealny Leonard McCoy. Już widzę, jak mówi: “He’s dead, Jim.” albo “Shut up Spock, we’re rescuing you!” (szczególnie do Cumberbatcha w roli Spocka, myślę, że zawsze chciał powiedzieć do Sherlocka, żeby zamknął paszczę), albo „I’m trying to thank you, you pointed-eared hobgoblin!” (nawias jak wyżej).

Będzie więcej, co tydzień, więc uważajcie i uzbrójcie się w cierpliwość.

Advertisements