Rzecz o polepszaczach nastroju.

Nastał ten nieciekawy okres w roku. Za oknem biało i rozdziawiając o poranku źrenice, człowiek próbuje ogarnąć, czy to śnieg, czy może jednak ta paskudna mgła, która powoduje bóle głowy, senność i niechęć do świata. A propos senności i niechęci do świata właściwie też, człowiek robi się senny i niechętny światu jakoś tak na zawołanie. Kołdra rano woła, żeby jej nie zostawiać, a łóżko wygląda jakoś tak smutno, jakby było lekko sfoszone, że głupi człowiek zamiast zostać, idzie do pracy albo gdzieś tam. Człowiek ma potem wyrzuty sumienia przez cały dzień i wieczorem, w sensie po osiemnastej, zastanawia się, jak do takiego łóżka podejść na tyle grzecznie, żeby się człowiek mógł położyć (w sensie swój zezwłok) i może trochę przespać. Read the rest of this entry »