OSC Telegram #1

by oscetc

Jak chyba już powszechnie wiadomo, nie wychodzą mi wpisy na temat. Dygresja zawsze goni dygresję, a za nimi rączo pomyka strumień świadomości. Czas się chyba poddać i przestać udawać, że piszę o jednej rzeczy, zatem aktualnie pierwsza odsłona OSC Telegram. Nie obiecuję, że nie będzie ostania, bo mogę się zniechęcić, a poza tym bardzo chcę napisać o posiadaniu zainteresowań w dorosłym życiu, ale jakoś się nie mogę zebrać od miesiąca. Może się jednak okazać, że seria zagości tu na stałe. Macie zatem strumień świadomości plus dygresje, które bardzo udają, że tworzą udany, dorosły i poważny związek, i wcale, ale to wcale nie tańczą nocami w rytmie wielkich przebojów lat 80.

#Harry Potter

Wiem, że cały internet zdmuchnął świeczki kawałek czasu temu, ale ja mam małe opóźnienie w świętowaniu, więc słuchajcie, słuchajcie, Harry Potter skończył dwadzieścia lat! W sensie ja wiem, że on już ma jakby duże dzieci w epilogu epilogów i dwudzieste urodziny to dla niego zamierzchła przeszłość, ale dwadzieścia lat temu ukazała się pierwsza książka w lengłydżu. Moja przygoda z czarodziejem_z_błyskawicą zaczęła się nieco później. Wyszedł już tom III po polsku i w pewne słoneczne wakacje udałam się do sklepu z tanimi książkami, wypatrzyłam pierwsze trzy tomy i stwierdziłam, że o, to to czym się wszyscy zachwycają, to może i ja powinnam spróbować. Spróbowałam, a potem wyczekiwałam na kolejne tomy i do dzisiaj regularnie powtarzam.

#Mortal Instruments

Ja wiem, że to jest taaaaaakie złe, ja wiem, że to ma fabułę z tak rachitycznym pulsem, że właściwie martwą, ja wiem, że, bogowie, tego się nie powinno tykać kijem, a co dopiero oglądać, ale (tu będzie wyznanie bardzo wstydliwe) obejrzałam po kilku latach ponownie i zamówiłam płytę, i tak sobie oglądam raz na jakiś czas i to nie tylko film, ale też dodatki. Książki nie są dobre, a film jeszcze gorszy, ale jak to guilty pleasure movie przyjemnie się ogląda. I wiecie, Jamie Campbell Bower jest taki piękny. Chudy, dziwaczny, ale interesujący, polecam seans. Jeśli chcecie się na niego pogapić więcej, to zagrał też młodego Gellerta Grindelwalda w Potterach (see, what I did there?, mimo strumienia świadomości, ten telegram czy cokolwiek to jest, próbuje udawać, że jest spójny) i oczywiście Caiusa w Zmierzchach (ale możecie sobie odpuścić seans, chyba że chorujecie, bo na chorobę to są świetne filmy, nie trzeba myśleć). Wiem, że raczej nie można upaść dużo niżej niż Mortal Instruments, ale mnie się udało. I nie, nie kupiłam super tandetnego samochodu. Zaczęłam za to oglądać Shadowhunters. Bo wiecie, nie ma drugiej części Mortal Instruments => nie ma Campbella Bowera => trzeba znaleźć substytut => prawie to samo, ale jeszcze gorsze, serial zamiast filmu, bardzo zły, bardzo źle zagrany, bez pięknych aktorów, bardzo dobrze się ogląda. Polecam na wieczory i weekendy.

#iZombie

Jednym z moich ukochanych seriali ever jest Veronica Mars. Niestety po filmie sprzed kilku lat, jakoś nie słychać o kolejnych sezonach serialu czy częściach filmu. Ucieszyłam się więc, że Rob Thomas robi nowy serial. iZombie ma wiele świetnych elementów. Fabuła jest sprawna, zgrabna, wciągająca. Postaci – kocham większość, Ravi skradł moje serce, Liv jest super, nawet obdarzony strasznie głupim imieniem Major daje radę. Scenariusz – świetnie napisany, znakomite teksty, w tym one-linery plus, ofkors, nawiązania do Veroniki Mars, które każdy Marshmallow rozpozna od razu, a kiedy z ekranu pada: ‘We used to be friends’, człowiek nie wie, czy się wzruszać, czy rozpromieniać, więc zapewne robi jedno i drugie. Nawiązań jest oczywiście dużo więcej, pojawia się cała masa aktorów, z Jasonem Dohringiem na czele.

(tu będzie pełen zachwytu wtręt o Dohringu, można pominąć, ale można też nie i jest klik na zdjęcie na końcu)

Jason Dohring jest od lat jednym z moich ukochanych aktorów. To taki pan, którego widzicie w mundurze, jakimkolwiek, i powtarzacie za Veroniką: ‘You should only wear this’, po czym nagle wychodzi w marynarce i jest jeszcze lepiej, a potem otwiera paszczę i wierzcie mi, można się zakochać w dziesięć sekund. Kto inny nonszalancko stwierdza: „Zakładam, że sądzisz, iż jestem mordercą”, a potem z rozbrajającym uśmiechem, w celu zabicia czasu, pyta: „Chcecie pooglądać telewizję?”. Chase Dohringa świetnie uzupełnia główną bohaterkę, mam nadzieję, że ich wątek się jeszcze bardziej rozbuduje, szczególnie, że Chase jest zawsze o pół kroku do przodu. Logan 2? Kupuję to. A dla wzrokowców, polecam kliknąć.

(koniec wtrętu)

Najfajniejsze w iZombie jest przygotowywanie jedzenia z ludzkich mózgów z dodatkami. Wszystko wygląda pysznie. Liv przygotowuje makaron, pierogi, sushi, chińszczyznę, wszystko na ostro. Świetny pomysł, który kupił mnie całkowicie, a zmiana osobowości Liv po spożyciu mózgu z dodatkami zachwyca mnie za każdym razem. Wielbiciele silnych postaci kobiecych też powinni być zachwyceni. Ktoś gdzieś napisał, że iZombie powstało, kiedy zombie ugryzł Veronicę Mars i coś w tym jest.

Jeżeli nie stracę zapału, to w kolejnych częściach będzie: #Doktor Who (o ostatnim sezonie), #Wonder Woman (o moich uczuciach i odczuciach), kolejnej odsłonie #Piratów z Karaibów (czyli o tym, jak mnie ta seria zachwyca), książkach #Brysona i ich świetnych tłumaczeniach, strasznie głupich filmach made by #Hallmark, #polskiej fantastyce, a, jako że na pewno pójdę do kina, zapewne również o wielkich robotach, czyli kolejnej odsłonie #Transformers.

Advertisements