Być jak Elizabeth Swann, czyli kolejna randka z Oskarem.

by oscetc

Nałożyłam na twarz trzy maseczki, przygotowałam przekąski, zaliczyłam kilkanaście seansów, więc jestem już niemal gotowa. Już za chwileczkę, już za momencik, za dobę, Randka odbędzie się. Ta randka. Powtarzana raz do roku, w okolicy końca lutego, zazwyczaj, w tym roku zaś na początku marca. Mój absztyfikant odziany w złoto już poleruje łysą potylicę i ustawia się na postumencie. Czuję się trochę jak Elizabeth Swann, tyle że ona ukochanego widuje raz na kilka lat, a ja mam to szczęście, że mój pan towarzysz puka do moich drzwi raz do roku. Usadzeni wygodnie? Herbata odstawiona? Na pewno? Żebyście się nie zakrztusili, kiedy będziecie czytać moje wydumane wynurzenia na temat tegorocznej randki. Gotowi na moje zwierzenia? To jedziemy.

Film

Zacznę od najważniejszej kategorii, żeby ci z was, których nużą moje wynurzenia, mogli szybko przeczytać i uciec. Dziś dooglądam Lady Bird. Nie sądzę, że wpłynie to jakoś na moje wybory, ale postaram się wyedytować wpis. Howgh.

Call Me By Your Name jest niewątpliwie piękny, wnętrza są piękne, aktorzy są piękni, wszystko jest piękne, ale mnie nie porwał, wydał mi się nieco za banalny i za prosty, i chyba zbyt pretensjonalny. IMHO przerost formy i urody nad treścią.

Darkest Hour jest bardzo wrightowski, dość brytyjski i mocno teatralny. Ma kilka pięknych scen. Wiadomo, że scena w metrze robiona pod publiczkę, ale ładnie wpisuje się w fabułę. Cieszę się, że reżyser pozwolił Oldmanowi zagrać TĘ przemowę po swojemu, bo, mimo że grana wszędzie, ciągle i zawsze, robi wrażenie. Mnie absolutnie kupiły sceny rozmów z królem, no i Mendelsohn jest bardzo dobry jako Jerzyk VI, a Kristin wygląda przepięknie.

O Dunkierce już pisałam, ale chętnie się powtórzę, bo to jeden z najbardziej zachwycających wizualnie i dźwiękowo filmów minionego roku, który zrobiła mi już pierwsza scena, a w napięciu trzymał mnie cały czas. Dobra obsada, świetne efekty, dobrze opowiedziana historia, dobrze zagrana, ubrana w piękny dźwięk, a po seansie Darkest Hour mam ochotę obejrzeć Dunkierkę ponownie.

Get Out to chyba mniej horror (bo horrorów boję się histerycznie, a tu nie bałam się wcale), a bardziej satyra na współczesną Amerykę, z jej hiper poprawnością, pogonią za młodością i próbami odcięcia się na siłę i sztucznie od niewłaściwej i dyskryminującej przeszłości. Kaluuya zaskoczył mnie na plus, szczególnie po seansie Czarnej Pantery (o której jeszcze napiszę, słowo), a scenarzysta zmusił mnie do myślenia. Ciekawy film.

Po zwiastunie Nici widmo spodziewałam się kolejnego thrillera, który wyróżniać się będzie kostiumami. Dostałam zdecydowanie więcej niż oczekiwałam. Dostałam dobre kino, mocne kino, trzymające w napięciu kino, wysmakowane, ale subtelne kino. Znakomicie poprowadzony film i jak zagrany! Daniel Day-Lewis w bardzo dobrej roli.

Zgodzę się ze stwierdzeniem, że The Post to film nieco skostniały, ale to nadal solidne kino, które mnie się dobrze oglądało. Ponownie dostajemy film, w którym fajnie pokazuje się dziennikarstwo od bebechów i na mnie to działa. Udało mi się wzruszyć, co nie zdarza się za często. Bardzo dobry montaż, kilka fajnych scen, trochę momentów zabawnych, które nieco ten film rozładowują. Rozwody rzadko bywają miłe, lekkie i przyjemne, ale The Post pokazało rozwód (no może separację) establishmentu i prasy w sposób, który mnie kupił.

Mam ogromny problem z oceną Kształtu wody. Jest absolutnie przepiękny, zachwyca od pierwszej sceny, ma znakomitą scenografię, piękne zdjęcia, ładne kostiumy. Pomysł był świetny, a nawiązania do starego Hollywood z reguły działają na mnie rozmiękczająco. Niestety jednak film jest przy tym tak prosty i tak banalny, że aż coś we mnie łka z żalu. Szkoda, że cała subtelność poszła w stronę wizualną i dźwiękową, a na scenariusz nie zostało więcej niż kilka kropli. Hawkins jest świetna, reszta miła i fajna, ale trochę nie kumam deszczu nominacji aktorskich.

Trzy billboardy za Ebbing, Missouri ma fantastyczne dialogi, znakomity scenariusz – oparty na dość prostym pomyśle, ale jak napisany!, świetną muzykę i aktorów, którzy brawurowo zagrali swoje role. McDormand jest bardzo dobra, ale chyba bardziej podobali mi się Harrelson i przede wszystkim Rockwell, który jest fantastyczny.

Obstawiam, że wygra Trzy billboardy za Ebbing, Missouri i chyba jest to najlepszy film w stawce.

Obiecuję, że dalej będzie krócej!

Reżyser

Miło, że w męskim gronie pojawiła się Gerwig, ale nie wróżę jej dużych szans, chyba że seans Lady Bird zostawi mnie w zachwycie – pozostanie mi wtedy ocierać łzy wzruszenia albo żalu. Get Out nagrodziłabym raczej za scenariusz, bo reżysersko mnie nie powalił. Nagrodę za nagrodą za reżyserię zgarnia del Toro i zapewne dostanie statuetkę, chyba nieco jednak jako nagrodę pocieszenia, bo reżysersko Kształt wody nie zachwyca. Dałabym Oskara Nolanowi, bo Dunkierka jest znakomicie poprowadzona i pomyślana, przetwarzanie jednej sceny w wielu odsłonach jest ryzykowne, ale jemu udało się utrzymać napięcie przez cały seans. Nie łudzę się jednak, że Nolan nagrodę dostanie, niestety. Wybaczyłabym Akademii, gdyby Oskara zgarnął Anderson, bo Nić widmo odpowiednio dawkuje napięcie, trzymając w uścisku od pierwszej do ostatniej, jakże znakomitej zresztą, sceny i pozostawia widza z poczuciem, że obejrzał kawał Kina.

Obstawiam, że Oskara dostanie del Toro, ale zdecydowanie wolałabym Andersona lub Nolana.

Aktor pierwszoplanowy

Chalamet jest uroczy i słodki, ale nie przekonał mnie aktorsko. Fajnie, że młody chłopak umie dotrzymać kroku starszym aktorom, jest uroczo nieśmiały, naiwny, ale w moim odczuciu to bardziej kwestia osobowości niż umiejętności. Nie widziałam Roman J. Israel, Esq., czego trochę żałuję, jako że krytyka miażdży film i wychwala Washingtona. Kiedyś nadrobię, ale niestety nie przed galą. Kaluuya zaskoczył mnie pozytywnie, bo, wiecie, widziałam go najpierw w Czarnej Panterze, gdzie jest miłym dodatkiem do głównego bohatera i ma najbardziej wyczesany kocyk świata, ale nic poza tym, a podczas seansu Get Out odkryłam, że to dobry aktor jest. Bardzo fajna rola. Day-Lewis dla mnie zawsze zostanie Billem ‘Rzeźnikiem’, ale muszę przyznać, że jego ostatnia rola była bardzo dobra – ani przeszarżowana, ani zbyt oszczędna, idealnie wyważona, kilka znakomitych momentów, jak choćby scena z odzyskiwaniem sukni czy scena finałowa. Nie obraziłabym się za Oskara dla niego na zakończenie kariery. Zapewne jednak nagrodę dostanie Oldman, który nie kopiuje Churchilla, ale, dzięki wszystkim istotom!, go tworzy, co widać choćby w słynnej mowie o walce na plażach i na lądowiskach. Podobał mi się.

Obstawiam Oldmana i poprę Akademię, jeśli to jego nagrodzi, ale za Oskara dla Day-Lewisa też bym się nie obraziła.

Aktorka pierwszoplanowa

Jak już pisałam, nie widziałam jeszcze Lady Bird, ale lubię Ronan, więc chętnie jej pokibicuję i cieszę się z kolejnej nominacji. Poza tym mocna kategoria. Z pozostałej czwórki chyba najmniej podobała mi się Robbie, która jest fajna, ale nie do końca mnie porwała, jej Tonya Harding jest nieco zbyt wybielona. Hawkins to jeden z najjaśniejszych punktów Kształtu wody – jej rola jest pełna wyrazu, choć prawie nie wydaje z siebie dźwięku. Podobała mi się Streep w The Post, co zaskoczyło nawet mnie, ostatnio bowiem odnosiłam wrażenie, że Meryl gra głównie Meryl, a tu udało się jej zagrać Kay, niezbyt przygotowaną do zadania, jakie przed nią postawiono, odnajduje się w sytuacji i wie, kiedy najlepsze co możesz zrobi, to pójść spać. McDormand jest bardzo dobra jako matka walcząca o znalezienie zabójcy córki wszelkimi środkami, zdeterminowana, twarda, nie patyczkuje się z nikim i z niczym.

Obstawiam McDormand i właściwie nie mam faworytki w tej kategorii.

Aktor drugoplanowy

Przy całej mojej sympatii, najsłabszy w stawce jest chyba Plummer – średnia rola, która niewiele wniosła do średniego filmu, ale Plummera zawsze miło zobaczyć na ekranie. Jenkins w Kształcie wody jako malarz reklam, który kocha koty, stare filmy i bardzo niesmaczne ciasta limonkowe, ale potrafi pokazać charakter kiedy trzeba jest przesympatyczny, ale nie jest to nadzwyczajna rola. Bardzo lubię Willema Defoe, a The Florida Project jest fajnym kinem niezależnym, ale nie jest to szalenie dobra rola, fajna, owszem, ale niezbyt wymagająca dla aktora tego pokroju. Najlepsi są dwaj panowie z Bilboardów. Harrelson jako śmiertelnie chory szeryf, który robi głównej bohaterce chyba najlepszy dowcip w życiu, potrafi zająć córki, by oddać się igraszkom z żoną i wie, że nie należy oglądać głowy samobójcy po strzale jest naprawdę dobry. Najlepszy jednak jest Rockwell którego kocham wielce od wielu lat, oglądając raz na kilka miesięcy Pana idealnego. W Billboardach jako pijaczek, rasista, fan komiksów i mamisynek jest naprawdę fantastyczny.

Obstawiam Rockwella i jego bym nagrodziła.

Aktorka drugoplanowa.

Brakuje mi Metcalf, więc może dzisiaj coś się zmieni, ale na razie dla mnie jest tylko jedna zwyciężczyni w tej kategorii – Janney. I, Tonya mnie nie zachwycił, chociaż miał bardzo dobry montaż i kilka świetnych pomysłów (i Sebastiana Stana z wąsem), o Robbie już pisałam, ale Janney mnie zachwyciła jako wredna, upierdliwa i absolutnie okropna matka głównej bohaterki. Lubię bardzo Spencer, ale ciągle mam wrażenie, że od czasu The Help gra głównie Spencer, a jej wszystkie role są do siebie podobne. Blige jest fajna w Mudbound, które jest skądinąd dobrym kawałkiem kina, ale nie wybiła się szczególnie ponad obsadę. Podobnie Manville w Nici widmo, fajna rola, którą się pamięta, ale przyćmiona przez parę głównych bohaterów.

Obstawiam Janney i jej kibicuję.

Scenariusz oryginalny

O większości nominowanych filmów już pisałam, zostało mi The Big Sick. Bardzo autentyczna, wzruszająca, świeża, czuła, zabawna, inteligentna historia mieszanej kulturowo pary, która stawia czoła wszystkim przeciwnościom losu, z rodziną i ciężką chorobą włącznie. Scenariuszowo leży i kwiczy Kształt wody, któremu nie brakuje niczego prócz scenariusza właśnie, więc nominacja co najmniej zaskakująca. Pozostali kandydaci mocno.

Obstawiam Trzy Billboardy i taki werdykt byłby ok, ale nie obraziłabym się za nagrodę dla The Big Sick.

Scenariusz adaptowany

Trochę nie rozumiem nominacji dla banalnego i prościutkiego Call Me By Your Name, ale podobno ten film nie trafił prawie wyłącznie do mnie, więc może wszyscy mają rację, a ja się mylę? Jutro mam nadzieję nadrobić The Disaster Artist, DLA KTÓREGO OBEJRZAŁAM THE ROOM (i straciłam półtorej godziny z życia!), i wiąże z nim wielkie nadzieje. Nominacja dla Logana to śliczna niespodzianka Akademii, przy czym akurat scenariusz był chwilami nieco kulawy i chwilami za bardzo chciał być zabawny, ale fajnie, kiedy nominują komiksy, no. Molly’s Game jest dosyć nierówne, część filmu podobała mi się, a część średnio albo wcale – sama gra jest niezbyt interesująca, film działa dopiero w scenach tego, co stało się, kiedy gra się skończyła. Mudbound to dobre kino, z niezłym scenariuszem, w tym kilkoma znakomitymi dialogami. Może jest nieco zbyt czarno-biały i sztampowy – wiecie: my, wy, oni i jeden sprawiedliwy, co na wojnę pojedzie, z innym się zaprzyjaźni i prysznic zbuduje, ale dobrze się ogląda.

Obstawiam, że niestety nagrodę zgarnie Call Me By Your Name, ale wolałabym nie.

Animacja

Nie widziałam Breadwinner, ale wygląda obiecująco. Dobrze bawiłam się na The Boss Baby, które ma świetny pomysł wyjściowy, potem jest nieco bardziej sztampowe, ale dość zabawne, przyjemne i urocze. Coco jest absolutnie przepiękny, kolorowy, ze śliczną muzyką, przyjemny, wyjaśnienie tytułu mi się podoba, ale jako całość nic nadzwyczajnego… Twój Vincent jest piękny, fantastycznie zrobiony, oparty na znakomitym pomyśle, ale fabuła więcej obiecuje niż daje, jest za płaska, a szkoda, bo lepszy scenariusz dałby coś znakomitego. Pozytywnie zaskoczył mnie Fernando, który jest przeuroczą bajką, z fajną muzyką i przynajmniej czterema przefajnymi scenami: tańczące byki, scena w rzeźni, podróż autostradą i bieg, żeby uniknąć stania w korku – rządzą.

Obstawiam Coco, ale nie obraziłabym się za Fernanda.

Scenografia

Bardzo podobały mi się wizualnie wszystkie filmy nominowane w kategorii. Piękna i bestia jest klonem animacji, ale za to wnętrza ma przepiękne. Oskara powinna dostać choćby za bibliotekę Bestii, mogłabym tam zamieszkać. Blade Runner 2049 ma świetne wnętrze – z podestem na środku zbiornika wodnego czy światem po apokalipsie na czele. Darkest Hour ma scenę w metrze i piękny dom Churchillów ze świetnymi meblami plus bunkier wojenny i pokoik do dzwonienia do wielkich tego świata, mały, ale fajny. Dunkierka ma dziurawy okręt, wnętrze małych łódek i samoloty, a Kształt wody cudne mieszkania nad starym kinem.

Nie wiem, co obstawiam, ale chyba Kształt wody.

Zdjęcia

Kolejna mocna kategoria, ładne te filmy teraz robią. Najsłabszy w tej kategorii jest chyba Darkest Hour, bo sprawia chwilami wrażenie teatru telewizji. Kształt wody od strony technicznej ma wszystko piękne, więc zdjęcia też ma piękne, w kolorach ziemi, a przede wszystkim wody, co pasuje do zamysłu twórców. Mudbound ma bardzo dobre zdjęcia, które znakomicie podkreślają wymowę rodzinnej sagi i sąsiedzkiego dramatu – mamy znakomite zdjęcia w deszczu, ujęcia ziemi, którą uprawiają obie rodziny, bardzo ładne jest światło plus są, jakże lubiane, ujęcia suszącego się prania, a one zawsze dobrze wyglądają. Dunkierka ma bardzo ładne zdjęcia, dałabym Oskara za scenę lądowania na plaży, coś pięknego. Najpiękniejszy jest jednak Blade Runner 2049, mogłabym robić stopklatkę co sekundę, drukować i wieszać na ścianie.

Obstawiam Blade Runnera 2049 i to także mój faworyt.

Charakteryzacja i fryzury

Nie widziałam Wonder, bo trochę zabrakło mi czasu, a zwiastun mnie średnio zachęcił. Powiernika królowej nagrodziłabym chyba raczej za scenografię, bo fryzury i make up były tak przeciętne, że ledwie je pamiętam, ale może to dlatego, że ten film mnie bardzo zirytował naginaniem faktów i historii. Darkest Hour ma fat suit Oldmana i to chyba wystarczy…

Obstawiam Darkest Hour i tak bym zagłosowała.

Kostiumy

Piękna i Bestia ma wszystkie kostiumy znane z animacji, tylko bardziej podkręcone i absolutnie fantastyczne. Bardzo podobały mi się kostiumy w Darkest Hour – kobiety miały przecudne stroje i dodatki – te kapelusze, te torebki, te buty i ta biżuteria! Nosiłabym. Nić widmo w sporej części jest o projektowaniu i noszeniu fantastycznych kiecek, więc jak można się domyślić kostiumy ma więcej niż dobre. W Powierniku królowej kostiumy były ładnie odwzorowane, ale w żaden sposób nie zaskoczyły. Stroje postaci w Kształcie wody pasują do filmu, ale nie wyróżniają się w żaden sposób poza przepiękną koszulą nocną Elisy w pierwszej scenie.

Zapewne wygra (zasłużenie) Nić widmo, ale moje serce wyrywa się do Darkest Hour.

Efekty specjalne

W tych czasach wybranie zwycięzcy w tej kategorii jest więcej niż trudne. Nie widziałam Planety Małp, bo jakoś nie mogę się przekonać do tej serii. O pozostałych filmach pisałam w podsumowaniu minionego roku, więc nie będę się zbytnio powtarzała. Guardians of the Galaxy Vol. 2 ma Rocketta i Groota i to powinno wystarczyć, ale spece od efektów dorzucili Mary Poppins w odjechanej wersji. Kibicowałabym z całych sił, gdyby nie ujęcia z ojcem Star Lorda. Kong: Skull Island ma absolutnie niesamowite ujęcia pająków i za nie mógłby zgarnąć nagrodę. Ostatni Jedi ma dużo fajnych efektów specjalnych, ale najlepsze są chyba scena ostatniej misji Holdo i ostatniej walki Skywalkera. Blade Runner 2049 ma latające samochody i hologramy, które są niemal ludzkie plus oczywiście są androidy i odtwarzanie przeszłości. Wszystkie mogą wygrać i wszystkie zasługują na zwycięstwo.

Obstawiam Blade Runnera.

Nie wypowiadam się o filmach zagranicznych czy wszelakich dokumentach, bo ich nie widziałam. Nie wypowiem się też na temat obu kategorii dźwiękowych, bo się na nich zbytnio nie znam, ale wiem, że nieco skumałam, o co jest to wielkie halo z dźwiękiem, kiedy oglądałam Dunkierkę, więc niech zgarnia nagrody. Nie znam się też zbytnio na montażu, więc nie będę się rozpisywać tylko powiem, że absolutnie genialnie zgrany z muzyką i zmontowany był Baby Driver. Oskara mu.

To ja idę się uczesać i wybrać ciuchy na dzisiejszy wieczór, dooglądam dwa braki filmowe, a potem usiędę i będę czekała, aż Kimmel zaanonsuje mojego absztyfikanta. Zamierzam się dobrze bawić, czego i wam życzę.

Advertisements