About

OSCETC

Wiem, że wygląda nieco dziwnie i bardzo dziwnie się wymawia. Kiedy Jedna Taka namawiała mnie do pisania bloga, pomysł zaskoczył, ale prawie od razu w głowie pojawiła się ciemność, a po krzyżu przebiegł dreszcz – począć blożka jest łatwo, ale trzeba go nazwać. Wertowanie księgi imion dało wynik “0” (słownie: zero). Usiadłam i myślałam, i myślałam, i nic nie wymyśliłam. Postanowiłam zatem podejść do sprawy z innej strony. O czym ja będę pisać? O codzienności nie, bo to straszna nuda, w końcu wstaję (wiecznie za późno, bo ja z tych, co do których jest pewność, że jeśli są dostępni o 5 rano, to znaczy, że jeszcze się nie położyli, a nie że już wstali), idę do pracy, pracuję, wracam z pracy, korzystam z wieczorów i nocy, żeby nadrobić wszelkie zaległości i zalegam w pozycji horyzontalnej (albo i nie). Codzienność i dorosłość są do bani. Codzienność raczej znudzi czytelnika, a autora na pewno. Będę więc pisać o tym, co lubię robić, kiedy zarywam wieczory i noce. Czyli o czytaniu, słuchaniu i oglądaniu. COS brzmiało głupio, jakbym usiłowała napisać o filmie Carpentera i zgubiła polskie literki. O wariacjach typu SOC i OCS nawet nie warto wspominać. Zostało dziwne, ale jakoś mi pasujące OSC. Wyglądało jednak tak smutno i samotnie, a poza tym zdarza mi się pisać i o innych rzeczach, więc dorzuciłam OSC dla towarzystwa ETC, które mieści w sobie wszechświat. I tak zostało.

AUTOR

Płci żeńskiej, czego można się domyślić po końcówkach. Lat: nieco ponad trzydzieści, co można wywnioskować z co któregoś wpisu na blożku. Zawód wykonywany mieści się w kategorii codzienność, więc nie ma co o nim wspominać. Umiejętności pisarskie – mierne, blog z założenia czysto grafomański, bez marzeń o wielkości. Blog pisany dla przyjemności własnej, a jeśli przy okazji daje trochę frajdy innym, tym lepiej – moja karma się ociepla.

Oglądam – dużo wszystkiego. Często. Często bez zastanowienia. Filmy – mądre i głupie, przy czym głupich jednak zdecydowanie więcej. Może kiedyś dorosnę do Bergmana, może. Seriale – w dużych ilościach, różne, krótkie i długie, najchętniej brytyjskie, ale dużo frajdy dają mi amerykańskie kolosy. Oglądam nocami i w weekendy. Mało sypiam.

Słucham – czasami audiobooków, czasami słuchowisk, ale rzadko i muszę mieć dużo chęci. Muzyki słucham dużo, bardzo różnej, zależy, na co wypadnie. Bardzo chętnie filmowej, bo zazwyczaj kojarzy mi się z filmem, a to podwójna dawka przyjemności. Hedonizm bywa fajny. Klasyki też słucham, też różnej. Słucham często bezkrytycznie, ale staram się omijać przeboje radiowe, bo radio słucham w pracy, a jak wiemy codzienność jest do bani.

Czytam – więcej niż oglądam. Radośnie zwiększam sobie wyzwanie na goodreads, zakładając, że dam radę 243 książkom w tym roku. Aktualnie dobijam do setki (stan na początek kwietnia 2014). Zobaczymy. Czytam książki dobre i złe. Czytam to, co mi wpadnie w ręce, bo lubię czytać. Czytam na papierze, a od niedawna też na kindle’u (kindle ma tę wadę, że nie pachnie jak książki, za to świeci sam z siebie – powiedzmy, że się wyrównuje). Książki są fajne. Nie wytrzymałabym dnia bez książki. Musiałabym zacząć pisać, a skoro przyznaję się do grafomaństwa, to możecie sobie wyobrazić, że lepiej, żebym czytała niż pisała.

BLOG

Piszę bloga, bo sprawia mi to frajdę. Piszę nieregularnie, wtedy kiedy mam na to ochotę. Nie wrzucam grafik, bo blog ma być prosty i minimalistyczny – akurat taką mam ochotę. Może się jednak zdarzyć, że nagle zrobi się kolorowo i będzie pełno zdjęć. Staram się pisać po polsku, ale skoro w języku mówionym wtrącam zwroty z innych języków, musicie mi wybaczyć, jeśli i tutaj mi się to zdarzy. Enjoy!

KONTAKT

Można przez fejsbunia, ofkors, ale można też gołębiem pocztowym, przesyłką kurierską albo mailem na adres: oscetc@gmail.com