oscetc

Oglądam, słucham i czytam

O pojemności serca, czyli tekst o niczym.

Podobno ludzie nie tylko rosną, ale też dorastają. Rosnąć, owszem rosnę, ostatnio okazało się, że mierzę centymetr więcej niż kiedy ostatnio sprawdzałam, ale dorastanie nadal mi się nie przydarzyło. Dzięki Zeusowi, większość moich znajomych cierpi na podobną przypadłość, więc czuję się ze sobą jeszcze lepiej niż zazwyczaj. Dzisiaj będzie jednak nie o dorastaniu tudzież dojrzewaniu w sensie ogólnym, ale, uwaga!, o zakochiwaniu się. Read the rest of this entry »

18 randka z Oskarem.

Być może część z was pamięta, że co roku przydarza mi się magiczna randka. Oskar to złoty chłopak – nieco wymagający, ale wiele można mu wybaczyć. W tym roku wyjątkowo nie miałam ochoty na spotkanie. Nie dlatego, że po osiemnastu latach mi się znudził, skąd, jest ponadczasowy. Dopadło mnie jednak przeziębienie i miałam szaloną ochotę przespać życie. Zmobilizowałam się jednak, skoro ukochany już wypucowany, zwarty i gotowy, zaprosił chłopców w smokingach i dziewczyny w wyczesanych kieckach. Ogarnęłam się zatem i ja. Już za chwileczkę, już za momencik, w sensie za kilka godzin, ale wobec roku oczekiwania, nawet doba wydaje się mgnieniem oka.

W tym roku mam mieszane uczucia względem programu randki, które spowodowane są nieco specyficznym doborem gości i potraw przy randkowym stole. Read the rest of this entry »

12 Events of 2015, czyli O matko, znowu lista.

Można sobie zaśpiewać na melodię 12 Days of Christmas, jeśli ktoś lubi (ja lubię, ale nie potrafię), a niejako przy okazji przypominam, że odcinek finałowy drugiego sezonu panny Fisher jest pięknie oparty na tejże piosence. Można nadrabiać. To wpis podsumowujący mój rok wydarzeń kulturowo-internetowych, zwany również: „O matko, znowu lista”. Dłuższy, i mam nadzieję, bardziej sensowny wpis będzie wkrótce, bo się pisze. Read the rest of this entry »

Refleksje o tym, że reszta jest milczeniem, czyli widziałam Hamleta w kinie

Jak już pisałam wielokrotnie, teatr i ja tworzymy wybuchową parę. On mnie zachęca, ja próbuję, foszę się, bo z reguły mi się nie podoba, rozchodzimy się częściej niż się schodzimy. Jestem jednak uparta, więc podjęłam kolejną próbę. Udałam się, co było do przewidzenia, na Hamleta.

Poniżej raczej garść refleksji, często zapewne absurdalnych, i tak, będzie od myślników, bo dlaczego by nie? Na pewno nie będzie to recenzja, o interpretacji nie wspominając. Refleksja ogólna: podobało mi się, ale pozostał we mnie cień niedosytu, przy czym nie potrafię nawet wskazać jego źródła. Ot, bo tak. Read the rest of this entry »

Kwestionariusz, bo tak.

Tak mnie jakoś naszło jesienną porą, żeby wypełnić toto. Do Prousta mi daleko, ale to moje małe prywatne miejsce w internetach, więc co mi tam. Read the rest of this entry »

Moja randka z Oskarem

Miałam duży problem, żeby się zebrać do napisania tego tekstu. Czasu jakoś mało, wiecie codzienność. Myślałam, że się wyrobię gdzieś pomiędzy pracą a wszystkim, ale ta luka czasowa okazała się jakaś niewielka i znikała w tempie jednostajnie przyspieszonym. Sobota upłynęła pod znakiem koncertu Queen w Krakowie. Było osom, mogę odhaczyć jeden punkt z bucket list i po raz kolejny żałować, że nie miałam szansy zobaczenia na scenie oryginalnego składu.

Dzisiejsza noc należy zaś do małego, złotego pana. Ma na imię Oskar, znamy się od wielu lat, spędzamy razem kilka godzin życia raz do roku. Powtarzalny romans. A wiecie ile czasu zajmują mi przygotowania? Kilka wieczorów i weekendów wyjętych z życia! I co z tego, że w ogóle mu nie przeszkadza, iż kiedy się spotykamy, siedzę w dresie, a moim włosom daleko do miana fryzury! Akceptuje też każde pożywienie, zadowala go i sushi, i pizza, to ja wybieram. Wszystko brzmi pięknie, ale te randki są szalenie męczące. Trwają do, dosłownie, białego rana i zmuszają mnie do poznawania tylu filmów i aktorów. Takie randki są fajne, ale niestety mijają aż za szybko i muszę czekać kolejny rok. I tak już od podstawówki, aż boję się liczyć, ile to już lat. Najbardziej podłe jest jednak to, że to ja się starzeję, a on ciągle wygląda tak samo, ani jednej zmarszczki, ani jednego siwego włosa (no włosów to on nigdy nie miał). Czy to miłość? Chyba inaczej nie da się tego nazwać. Read the rest of this entry »

Podsumowania, czyli o dziwo nie tylko o Hobbicie.

Koniec roku i początek roku to czas wszelkich podsumowań, magicznych postanowień, których z reguły nie dotrzymujemy tudzież łkania nad tym, czego nam się nie udało dokonać w roku minionym. Nie jestem dobra w postanowieniach noworocznych. Kiedyś próbowałam, ale jakiś czas temu zrezygnowałam, wobec niepowodzeń – poddawałam się zazwyczaj w okolicy 15 stycznia, a w przypadkach wyjątkowych w marcu, chyba że chodzi o dotrzymanie obietnicy dotrwania do wiosny i picia kawy, w tym jestem masterem. Łkanie nie leży w mojej naturze, więc taka zabawa w okolicy przełomu roku też odpada. Zostają podsumowania, a listy wszelakie to coś co tygryski, w tym ja, lubią najbardziej. Read the rest of this entry »

Filmowa Bucket List, czyli co by tu obejrzeć.

Zwierz ostatnio zaproponowała, żeby blogerzy, których łączy pewna liczba znajomych pod niebieskim logo i, mówiąc mniej cynicznie, sympatia do kultury, stworzyli listę filmów, które można polecić osobie, której kino jest bardziej lub mniej obce. W wyzwaniu nie chodzi o to, żeby pokazać produkcje najważniejsze, kultowe czy pojawiające się na milionie list ‘must see’. Pozostawia to szerokie pole do popisu dla blogera. Ku pokrzepieniu serc i ku, less likely, rozwojowi umysłu, poniżej lista dziesięciu filmów (plus bonusowo 10b, bo nie mogłam się oprzeć), które poleciłabym zjadaczom tv tudzież tym, co bez sygnału chcą obejrzeć coś, co ktoś, w sensie ja, uznał za fajne. Bo nie ukrywajmy, w oglądaniu filmów nie chodzi tylko o to, żeby oglądać te, które ktoś uznał za najlepsze, ale żeby oglądać takie, które dadzą każdemu trochę rozrywki. Read the rest of this entry »

Morderstwo i maszyna, czyli notka sentymentalna.

Mam marzenie. No dobra, mam wiele marzeń. Chciałabym, na przykład, zamieszkać w hotelu. Kocham mieszkać w hotelu. Ktoś za mnie sprząta, pierze, prasuje, wymienia mi na bieżąco pościel i ręczniki, wszystko się samo magicznie zszywa i ceruje, jedzenie przynoszą na dzwonek. Żyć nie umierać. Można cieszyć się przyjemnościami. To, powiedzmy, marzenie numer trzy. Pominę marzenie numer jeden, jako zbyt dygresyjne na ten tekst, ale mam marzenie numer dwa. Od wielu lat chciałam się przejechać Orient Expressem. Od wielu lat oznacza od dnia, kiedy po raz pierwszy przeczytałam Morderstwo w Orient Expressie Agathy Christie. To jedna z moich ulubionych książek autorki, obok Morderstwa w Mezopotamii i Morderstwo odbędzie się… (Trzynaście zagadek też jest wysoko na mojej liście). Read the rest of this entry »

Krótka forma.

Serial to krótka forma. Mówili. Serial nie wymaga tyle czasu co film. Mówili. Spędzasz maksymalnie godzinę przed ekranem i już masz za sobą historię. Mówili. Jasne. A czego nie mówili? Serial to największy pochłaniacz czasu w historii, większy niż youtube. Krótka forma, my ass. Zgłaszam reklamację! Nikt mnie nie uprzedził, że serial to taka forma, że nie da się poprzestać na jednym odcinku. Człowiek włączy pierwszy i nagle orientuje się, że kawa wyszła, za oknem świta, a na ekranie złowieszczo błyska okiem plik z napisem: „epizod piąty”. I to jeszcze nie wszystko. Nie da się oglądać tylko jednego serialu. Wierzcie mi. Nie da się. Kiedy dopada cię widmo końca sezonu, a nowego jeszcze nie widać, zaczynasz w popłochu szukać zamiennika. Nagle okazuje się, że zamienników jest na przykład pięć, a tak trudno wybrać. I co? I orientujesz się, że oglądasz tyle seriali, że boisz się je policzyć. Wiecie, jak trudno było mi zmobilizować się do tego, żeby sprawdzić, ile seriali oglądam? Zbierałam się do tego półtora tygodnia, odkładając pisanie tego wpisu i tłumacząc wszystko tym, że przecież seriale się same nie obejrzą.

Pomijam serial Przyjaciele, bo mogłabym na ten temat napisać epopeję narodową. Kocham się w Chandlerze i mogę oglądać Przyjaciół raz za razem – ciągiem albo ulubione fragmenty i za każdym razem serial bawi mnie tak samo. Skupię się raczej na tym, co można oglądać teraz albo można było oglądać chwilę temu, albo można będzie oglądać za chwilę. Read the rest of this entry »