oscetc

Oglądam, słucham i czytam

Rzecz o przypadku beznadziejnym

Wniosek z mojego dotychczasowego życia jest taki, że:

a) nigdy nie będę miała dość miejsca,

b) nigdy nie będę miała dość pieniędzy,

c) nigdy nie będę miała dość czasu,

d) jestem przypadkiem beznadziejnym. Read the rest of this entry »

Advertisements

Pływanie po raz pierwszy i Star Trek po raz kolejny.

Nawet nie zauważyłam, kiedy upłynął kolejny tydzień. Możliwe, że też dlatego, iż namiętnie oglądałam pływanie na Igrzyskach Olimpijskich w Rio. Bo ja ze sportu to przede wszystkim piłka nożna i pływanie. O piłce już było, ale o pływaniu nie. A przecież jest Michael Phelps, podobno (kolejny raz) po raz ostatni. Niesamowicie mi się podoba, że nadal się wzrusza, kiedy grają hymn, a on stoi na najwyższym stopniu podium. No i mogę powiedzieć, że widziałam ten wyścig, w którym zdobył jedno z trzech sreber – to było coś! Aż żal, że pływanie się kończy, dzisiaj w nocy po raz ostatni. A przecież jest najstarszy złoty medalista olimpijski, Anthony Ervin, który w pięknym stylu zdobył złoto na 50 metrów kraulem, ba, zdobył medal w tej samej konkurencji po szesnastu (!) latach przerwy. I ma zamiar wystartować za kolejne cztery lata. I jest Ryan Lochte, który nadal pływa świetnie i ma super fryzurę. Ale wracając na Enterprise. Albowiem: Read the rest of this entry »

Wyzwanie startrekowe – w czterech aktach.

Tak zwana codzienność mnie dopadła i nie pozwoliła mi brać udział w wyzwaniu na bieżąco, ba, nie pozwoliła mi nawet włączyć komputera w domu – dusza mi się otrząsała ze wstrętem na myśl o tym, żeby spojrzeć w ekran. Dzisiaj zatem będzie hurtem, na pohybel bólowi głowy. Read the rest of this entry »

Wakacje na Enterprise – letnie wyzwanie startrekowe

Jestem jednostką skomplikowaną. Nie znoszę agroturystyki, odpoczywam w mieście, a z wypoczynku na łonie natury wracam, mówiąc delikatnie, poirytowana. Natomiast najchętniej oglądanym przeze mnie programem jest ten o szukaniu domów na brytyjskiej wsi. Cóż, bywa i tak. Nie znoszę tłumów, już kiedyś wspominałam o tym, że jeśli kiedyś w sklepie traficie na jednostkę mamroczącą pod nosem, warczącą i wyraźnie nie w sosie, to mogę być ja. Jestem jednak towarzyska. Z dużą przyjemnością biorę udział w wyzwaniach blogowych. Niedawno pojawiło się to zapoczątkowane przez Ys jednym niewinnym zdaniem na fejsiku. Jak mogłam się oprzeć? Read the rest of this entry »

Piłka jest okrągła, czyli o łydkach Krychowiaka.

Wczoraj ponoć świat się zatrzymał, Wyspiarze wybrali zmianę porządku w Europie, a Jakub I Stuart zaczął wiercić się w Katedrze Westminsterskiej – Szkocja po raz kolejny chce stać się samodzielna, a obie Irlandie może wreszcie się połączą. Świat się zatrzymał, ale myśli Wyspiarzy i reszty Europy w sporej części zaprząta kwestia, że piłka jest okrągła, a bramki są dwie – w końcu mamy Euro 2016. Read the rest of this entry »

O pojemności serca, czyli tekst o niczym.

Podobno ludzie nie tylko rosną, ale też dorastają. Rosnąć, owszem rosnę, ostatnio okazało się, że mierzę centymetr więcej niż kiedy ostatnio sprawdzałam, ale dorastanie nadal mi się nie przydarzyło. Dzięki Zeusowi, większość moich znajomych cierpi na podobną przypadłość, więc czuję się ze sobą jeszcze lepiej niż zazwyczaj. Dzisiaj będzie jednak nie o dorastaniu tudzież dojrzewaniu w sensie ogólnym, ale, uwaga!, o zakochiwaniu się. Read the rest of this entry »

18 randka z Oskarem.

Być może część z was pamięta, że co roku przydarza mi się magiczna randka. Oskar to złoty chłopak – nieco wymagający, ale wiele można mu wybaczyć. W tym roku wyjątkowo nie miałam ochoty na spotkanie. Nie dlatego, że po osiemnastu latach mi się znudził, skąd, jest ponadczasowy. Dopadło mnie jednak przeziębienie i miałam szaloną ochotę przespać życie. Zmobilizowałam się jednak, skoro ukochany już wypucowany, zwarty i gotowy, zaprosił chłopców w smokingach i dziewczyny w wyczesanych kieckach. Ogarnęłam się zatem i ja. Już za chwileczkę, już za momencik, w sensie za kilka godzin, ale wobec roku oczekiwania, nawet doba wydaje się mgnieniem oka.

W tym roku mam mieszane uczucia względem programu randki, które spowodowane są nieco specyficznym doborem gości i potraw przy randkowym stole. Read the rest of this entry »

12 Events of 2015, czyli O matko, znowu lista.

Można sobie zaśpiewać na melodię 12 Days of Christmas, jeśli ktoś lubi (ja lubię, ale nie potrafię), a niejako przy okazji przypominam, że odcinek finałowy drugiego sezonu panny Fisher jest pięknie oparty na tejże piosence. Można nadrabiać. To wpis podsumowujący mój rok wydarzeń kulturowo-internetowych, zwany również: „O matko, znowu lista”. Dłuższy, i mam nadzieję, bardziej sensowny wpis będzie wkrótce, bo się pisze. Read the rest of this entry »

Refleksje o tym, że reszta jest milczeniem, czyli widziałam Hamleta w kinie

Jak już pisałam wielokrotnie, teatr i ja tworzymy wybuchową parę. On mnie zachęca, ja próbuję, foszę się, bo z reguły mi się nie podoba, rozchodzimy się częściej niż się schodzimy. Jestem jednak uparta, więc podjęłam kolejną próbę. Udałam się, co było do przewidzenia, na Hamleta.

Poniżej raczej garść refleksji, często zapewne absurdalnych, i tak, będzie od myślników, bo dlaczego by nie? Na pewno nie będzie to recenzja, o interpretacji nie wspominając. Refleksja ogólna: podobało mi się, ale pozostał we mnie cień niedosytu, przy czym nie potrafię nawet wskazać jego źródła. Ot, bo tak. Read the rest of this entry »

Kwestionariusz, bo tak.

Tak mnie jakoś naszło jesienną porą, żeby wypełnić toto. Do Prousta mi daleko, ale to moje małe prywatne miejsce w internetach, więc co mi tam. Read the rest of this entry »