oscetc

Oglądam, słucham i czytam

Tag: oglądam

OSC Telegram #2

Człowiek jednak łatwo przywyka do tego, co miłe, lekkie i przyjemne. Jakoś brakuje mi weny, czasu i zapewne jeszcze czegoś na regularny, przydługi i, tradycyjnie, pełen absurdalnych dygresji wpis, a taki telegram to pyk, pyk i gotowe. A jak przyjemnie się toto układa w głowie! Kilka minut, kilka zdań, siadam i piszę, i jest. Nie muszę się zastanawiać, czy nie za długie, czy nie za dygresyjne albo jakiekolwiek inne. Zostawiam was z odsłoną drugą OSC Telegram, a w niej #Spider-Man: Homecoming, #Jupiter Ascending i #Baby Driver. Read the rest of this entry »

Advertisements

Pływanie po raz pierwszy i Star Trek po raz kolejny.

Nawet nie zauważyłam, kiedy upłynął kolejny tydzień. Możliwe, że też dlatego, iż namiętnie oglądałam pływanie na Igrzyskach Olimpijskich w Rio. Bo ja ze sportu to przede wszystkim piłka nożna i pływanie. O piłce już było, ale o pływaniu nie. A przecież jest Michael Phelps, podobno (kolejny raz) po raz ostatni. Niesamowicie mi się podoba, że nadal się wzrusza, kiedy grają hymn, a on stoi na najwyższym stopniu podium. No i mogę powiedzieć, że widziałam ten wyścig, w którym zdobył jedno z trzech sreber – to było coś! Aż żal, że pływanie się kończy, dzisiaj w nocy po raz ostatni. A przecież jest najstarszy złoty medalista olimpijski, Anthony Ervin, który w pięknym stylu zdobył złoto na 50 metrów kraulem, ba, zdobył medal w tej samej konkurencji po szesnastu (!) latach przerwy. I ma zamiar wystartować za kolejne cztery lata. I jest Ryan Lochte, który nadal pływa świetnie i ma super fryzurę. Ale wracając na Enterprise. Albowiem: Read the rest of this entry »

Refleksje o tym, że reszta jest milczeniem, czyli widziałam Hamleta w kinie

Jak już pisałam wielokrotnie, teatr i ja tworzymy wybuchową parę. On mnie zachęca, ja próbuję, foszę się, bo z reguły mi się nie podoba, rozchodzimy się częściej niż się schodzimy. Jestem jednak uparta, więc podjęłam kolejną próbę. Udałam się, co było do przewidzenia, na Hamleta.

Poniżej raczej garść refleksji, często zapewne absurdalnych, i tak, będzie od myślników, bo dlaczego by nie? Na pewno nie będzie to recenzja, o interpretacji nie wspominając. Refleksja ogólna: podobało mi się, ale pozostał we mnie cień niedosytu, przy czym nie potrafię nawet wskazać jego źródła. Ot, bo tak. Read the rest of this entry »

Podsumowania, czyli o dziwo nie tylko o Hobbicie.

Koniec roku i początek roku to czas wszelkich podsumowań, magicznych postanowień, których z reguły nie dotrzymujemy tudzież łkania nad tym, czego nam się nie udało dokonać w roku minionym. Nie jestem dobra w postanowieniach noworocznych. Kiedyś próbowałam, ale jakiś czas temu zrezygnowałam, wobec niepowodzeń – poddawałam się zazwyczaj w okolicy 15 stycznia, a w przypadkach wyjątkowych w marcu, chyba że chodzi o dotrzymanie obietnicy dotrwania do wiosny i picia kawy, w tym jestem masterem. Łkanie nie leży w mojej naturze, więc taka zabawa w okolicy przełomu roku też odpada. Zostają podsumowania, a listy wszelakie to coś co tygryski, w tym ja, lubią najbardziej. Read the rest of this entry »

Stay immature forever.

Jako dziecko lubiłam oglądać bajki. Nic nadzwyczajnego, dzieci zazwyczaj lubią. Podobno z tego się wyrasta, podobno w późniejszym wieku stają się nudne, podobno. Nigdy nie lubiłam słowa ‘podobno’. Postarzałam się przez te, powiedzmy, kilkadziesiąt lat dość znacząco i czekałam na wyrośnięcie. I co? Nie wyrosłam. Read the rest of this entry »